Czy ateiści są BARDZIEJ inteligentni od wierzących?

mar
13
Ilość badań pokazujących, że ludzie religijni mają niższe IQ jest przytłaczająca. Poniżej zacytuję i, gdzie możliwe, wstawię linki do oryginalnych artykułów i książek omawiających te zależności.

Badania pokazujące te relacje mogą być ujęte w sześć grup:
1. Istnieje negatywny związek (korelacja) między inteligencją a wiarą w Boga,
2. W grupach ludzi o wysokim IQ (MENSA, naukowcy) procent osób wierzących jest drastycznie mniejszy niż w ogólnej populacji,
3. Procent osób wierzących maleje wraz z wiekiem,
4. Spadek ilości osób religijnych i jednocześnie wzrost inteligencji w populacji na przestrzeni ostatnich 100 lat,
5. Negatywny związek między inteligencją a religijnością w poszczególnych krajach,
6. Wybór wyznania/światopoglądu zależy od stopnia inteligencji.

Na końcu prezentuję kilka wyjaśnień tych zależności.
1. Negatywna korelacja między inteligencją i religijnością:
Beckwith (1986) przeanalizował 43 badania przeprowadzone od 1927 roku i tylko 4 z nich nie wykazały tej zależności. Kanazawa (2010) – tu pełny tekst – pokazał, na grupie amerykańskich nastolatków, że im silniejsza religijność tym niższa inteligencja. Zależność między religijnością a inteligencją jest statystycznie bardzo silna (F(3,14273)=78.0381, p<.00001). Dodatkowo, Verhage (1964) udownodnił, na reprezentatywnej grupie mieszkańców Holandii, że agnostycy byli o 4 punkty IQ lepsi od osób deklarujących wiarę w Boga.

2. Mniejszy odsetek wierzących w grupach naukowców niż w ogólnej populacji:
Larsen i Witham (1998) – pelny teskt, art. w ‘Nature’ – pokazali, że spośród członków Amerykańskiej Akademii Nauk tylko 7% deklarowało wiarę w Boga. Dla porównania 90% amerykanów uznaje siebie za wierzących. Dawkins (2006) – google books – pokazał, że jedynie 3,3% członków Royal Society w Anglii wierzy w istnienie Boga a 78,8% zdecydowanie NIE wierzy. Dla porównania 68,5% anglików deklaruje wiarę w Boga.

3. Spadek religijności wraz z wiekiem:
Francis (1989, 1993) pokazał, że religijność dzieci maleje wraz z wiekiem, czyli im były starsze tym mniej religijne się stawały. Turner (1980), na grupie młodzieży (12-15 lat), pokazał że pozytywna postawa wobec religii malała systematycznie każdego roku wraz z wiekiem nastolatków, nastomiast ich inteligencja systematycznie wzrastała. Zależność między rosnącą inteligencją i słabnącą religijnością była istotna statystycznie.

4. Spadek odsetka wierzących w ostatnim stuleciu:
Inteligencja ludzi w większości krajów systematycznie wzrasta o około 7 puntków IQ na każde 10 lat. To zjawisko nosi nazwę ‘Efektu Flynna’ od imienia Jamesa R. Flynn, który udukomentował ten fenomen. Jednocześnie obserwujemy spadek zaangażowania religijnego. Giddens (2010) pokazuje, że odsetek osób chodzących co tydzień do kościoła w Anglii spadł z 40% w 1850 roku do 10% w 1990. Według międzynarodowych badań sondażowych firmy Gallup w 1948 roku 95.5% ankietowanych deklarowało wiarę w Boga natomiast ten odsetek ten spadł do 89.5% w roku 2004 (Zuckerman, 2007).

5. Zależność między inteligencją a wiarą w Boga w 137 państwach:
Lynn i koledzy (2009) – pełny tekst, polskie tłumaczenie – przeanalizowali zależności między inteligencją obywateli a odsetkiem osób religijnych w 137 państwach. Okazało się, że w krajach, w których wyniki inteligencji obywateli są wysokie, odsetek osób niewierzących jest statystycznie znacząco wyższy. Innymi słowy: im bardziej inteligentni obywatele danego kraju tym więcej ateistów i agnostyków w populacji.

6. Wyznanie/światopogląd zależy od inteligencji:
Nyborg (2009) opiera się na psychologicznej teorii grawitacji/przyciągania (gravitation theory). Zakłada ona, że jednostki są „przyciągane” przez taki rodzaj pracy zawodowej, który odpowiada ich zdolnościom intelektualnym. Nyborg przyjął, że jednostki będą „przyciągane” przez wyznanie/światopogląd, którego stopnień skomplikowania odpowiada ich zdolnościom umysłowym.
W swoich badaniach na grupie nastolatków różnych wyznań pokazał, że osoby z wysokim IQ są „przyciągane” przez ateizm/naukę natomiast jednostki z niskim IQ pozostają religijne wraz z wiekiem.
Kolejny wniosek z jego badań: osoby z wysokim IQ wybierają ateizm/naukę, osoby z przeciętnym IQ wybierają tolerancyjne wyznania (otwarte, krytyczne, mniej zaangażowane, metaforyczne), natomiast osoby z niską inteligencją „dryfowały” w kierunku dogmatycznych wyznań (silne zaangażowanie w relację z Jezusem, nacisk na grzeszność, sztywne zasady zachowania, potrzeba pokuty).
I jeszcze jedno, bardzo ciekawe: duże społeczności religijne mają większą szansę na znalezienie w swoich szeregach wybitnych jednostek o wysokiej inteligencji, pomimo niskiej inteligencji całej grupy, w porównaniu do małych grup religijnych.

Skąd te zależności:
Inglehart i Welzel (2005, s.27) – google books – sugerują, że przed rewolucją przemysłową, ludzie mieli małą kontrolę nad naturą, więc próbowali kompensować ten brak fizycznej kontroli przez odwoływanie się do nadprzyrodzonych mocy, które w ich przekonaniu kontrolowały świat. Modlitwa wydaje się być sposobem na kontrolowanie przeznaczenia i łatwiej jest zaakceptować własną bezradność wiedząc, że los jest w rękach wszechmogącej istoty, której życzliwość można zdobyć postępując zgodnie z ustalonymi rytuałami i przewidywalnymi sposobami kontaktu z ów bóstwem. Tak więc powodem, dla którego odsetek osób religijnych spada, jest większe poczucie kontroli nad światem dzięki rozwojowi przemysłu i technologii. W konsekwencji zmniejsza się potrzeba polegania na nadnaturalnych mocach.

Inne wyjaśnienie sugeruje Nyborg (2009): osoby o wysokiej inteligencji posiadają zdolność rozwiązywania złożonych problemów i poszukiwania racjonalnych wyjaśnień kiedy są konfrontowani z fundamentalnymi pytaniami o istnienie, ludzką naturę, przyczyny zdarzeń itd. Osoby z niskim IQ nie posiadają tych umiejętności i przez to są niesprawiedliwie skazane na życie w pre-racjonalnym świecie, podejmując decyzje w oparciu o nierzetelne dowody/wyjaśnienia i ogólny brak wglądu. Często znajdują się w intelektualnie, emocjonalnie czy moralnie wymagających sytuacjach i muszą użyć ‘planu B’, to znaczy łatwo zrozumiałego przewodnictwa autorytarnego bóstwa i poddać się sugerowanym rytuałom.

Nie mam wiele do dodania. Chyba oprócz tego, że trzeba być bardzo odważnym, żeby z otwartym umysłem skonfrontować się z takimi informacjami.

PS. Łatwo odrzucić te wyniki mówiąc: „znam katolika bardziej inteligentnego od ateisty”. Problem z tym argumentem jest taki, że to jest przyklad jednostek a badania robimy na grupach. Wnioski są takie, że ateiści i agnostycy maja wyższe IQ na poziomie populacji (średnia grupy). Oczywiscie że znajdzie się wierzacy X co będzie mądrzejszy od ateisty Y. Tylko że to są tzw. ‘anegdotyczne dowody’, ktore nie wiele nam mówią o tych zalenościach między dużymi grupami ludzi.

Pozdrawiam
Marcin


Podobne tematy

E-mail Komentarz Facebook dodajdo

16 Komentarzy

  1. Ania Szweda pisze:

    Witaj Marcinie:)
    mam wrażenie, że powyższe badania są dla Ciebie dowodem na bezsensowność religii, dobrze myślę??
    Ja uważam inaczej, fenomen wiary w Boga ma to do siebie, że ciężko z całą pewnością stwierdzić jej bezsensowność (samym czystym rozumem), ale też ciężko ją całkowicie udowodnić.
    Widzisz badania tak, jak piszesz opisują jakieś fakty, ale teoria to TYLKO, w pewnym sensie też AŻ, ale i TYLKO teoria.
    Mnie te badania nie dziwią, choć jestem osobą wierzącą. Wielu wierzących rekrutuje się z biednych warstw społecznych, czy też osób w dobrym sensie prostych. Wiele osób niepełnosprawnych intelektualnie jest wierzących, bo często je prowadzą osoby wierzące (moje doświadczenie z pracy w pomocy społecznej wskazuje, że wielu jej pracowników jest wierzących i do pracy motywuje ich właśnie wiara, bo pracują za grosze). Czy to jest dowód na nieprawdziwość wiary? Albo to, że Ci, którzy nie wierzą w Boga mają większe dążenie do odkrywania sensu istnienia w nauce (oczywiście jest to jedno z wyjaśnień, rozumiem, że ty dopatrujesz się zależności w drugą stronę)? Są też tacy, którzy "przez" naukę stracili wiarę, ale są tacy, którzy "przez" naukę ją zyskali. Ja jestem wierząca i szczerze mówiąc mogłam pisac mój doktorat, ale chciałam bardziej skoncentrować się na mojej rodzinie -czy świadczy to o niższym intelekcie?
    Cóż są też tacy, którzy uważają, że osoby niepełnosprawne intelektualnie np. w stopniu głębokim nie posiadają duszy i nie są do końca ludźmi, bo nie mają świadomości "ja". Traktują więc ich niepoważnie i stawiają ich nieco niżej na piedestale duchowości niż mojego kota, bo on widzi się w lustrze, więc ma jakąś świadomość siebie. Szokujące? Uczyli mnie tego na studiach – człowiek różni się od zwierząt świadomością "ja". Nigdy sama nie wyprowadzałam wniosków w tę stronę, "uświadomił" mnie pewien profesor, który na tej podstawie, wysnuł wniosek, że niepełnosprawni intelektualnie nie mają duszy. Wnioskowanie słuszne, ale oparte na fałszywej przesłance. Te zapatrywania niestety są udziałem obawiam się, że wielu psychologów teoretyków, którzy utożsamiają człowieczeństwo ze świadomością "ja". To bzdura. Jak bzdurą jest to, że niższy intelekt wielu wierzących jest dowodem na nieprawdziwość wiary.
    Teoria, którą opisałeś moim zdaniem jest ciekawa, ale tylko częściowo prawdziwa. Nie uwzględnia wielu przesłanek, szuka zależności w jedną stronę.
    To jest problem wszystkich badań nad religijnością. Mam wrażenie, że badacze samopotwierdzają swoje przekonania zarówno te ateistyczne, jak i broniące wiary. A to dlatego, że temat poglądu na świat uderza w całą ich linię życiową.

  2. Marcin pisze:

    Witaj Anno, dziekuje za komentarz.

    Niestety nie zgadzam się z Twoim pierwszym zdaniem. Artykul wyraza wyniki obserwacji roznic miedzy grupami. Nie ma tam nic na temat religii.

    Kiedy mówisz, że badanie nie uwzględnia wielu przesłanek, to czy możesz napisac o jakich przesłankach myślisz?

  3. Jacek pisze:

    Myślę, że tak małe skoki punktowe (4 punkty) IQ można wytłumaczyć tym, że osoby bardziej inteligentne więcej czytają. Więc maja większą szanse na trafienie na teorie ewolucji Darwina i wtedy przechodzą na wiarę darwinistyczną. Która tutaj nie została uwzględniona. Teraz następuje przewrót (internet, więcej dokładnych danych paleontologicznych) i ludzie wykształceni odchodzą od wiary w (neo)darwinizm. Czemu nie zajmiesz się odchodzeniem od wiary w ewolucję?

  4. Marek pisze:

    Aniu, te badania to jednak coś więcej niż tylko teoria, to jest obserwacja rzeczywistych zjawisk i zależności między nimi.
    Napisałaś, że "bzdurą jest to, że niższy intelekt wielu wierzących jest dowodem na nieprawdziwość wiary." – ja uważam, że jest to wręcz kluczowy dowód. Bo do czego służy inteligencja?

    Oczywiście sama inteligencja to nie wszystko, pierw potrzeba rozwoju. Religijni mieszkańcy ubogiej Afryki czy Ameryki Łacińskiej zapewne mają potencjał taki sam jak my ale piramida potrzeb Maslowa dyktuje im inne priorytety – pierw trzeba się najeść.

    P.S. A propos niepełnosprawnych intelektualnie i duszy – byli też tacy, którzy na soborze (Macon, VI w.) debatowali czy kobiety mają dusze :) :)

    Jacku, "wiara darwinistyczna"?
    A jak byś nazwał prawo powszechnego ciążenia? Wiara newtonistyczna?

    Marcin, bardzo interesujący blog, artykuły ciekawe – zyskałeś czytelnika.

  5. sober pisze:

    Jak jest niema samogłoska na końcu, to odmieniamy z apostrofem np. Moore – Moore'a, a jak takowej nie ma, to nie używamy apostrofu.

    Może ktoś mnie kiedyś zbada i odpowie mi na pytanie, dlaczego tak mnie to drażni.

    Co do samego tekstu, to te różnice stwierdziłem obserwując swoich znajomych. Ci których uważam za najinteligentniejszych są ateistami bądź agnostykami – tylko jeden z moich kolegów stanowi wyjątek od tej reguły.

    Pozdrawiam autor'a ;)

  6. sober pisze:

    @Jacek: Piszesz o darwinizmie jak o religii, jak o konkurencyjnej wierze wobec wiary chrześcijańskiej czy islamskie, w ogóle każdej innej, zakładającej istnienie jakiegoś bóstwa. A teoria ewolucji jest teorią naukową, wciąż czynione są badania w tym kierunku i nie ma tu miejsca na wiarę bez dowodów. Moim zdaniem porównujesz jabłka do gruszek – oczywiście można czynić takie porównania. Pytanie tylko: w jakim celu?

  7. Ja pisze:

    Kiedyś Kościół próbował kontrolowac ludzkie umysły ,to z jego łona narodzili się tacy „wyrodni synowie” jak Kepler ,Kopernik,Galileusz . Dziś Kościół w dramatyczny sposób traci kontrolę nad myślą ludzką ,w tym myślą naukową .Właśnie dlatego to religia może byc przedmiotem badań nauki ,ale nigdy NIE BĘDZIE ODWROTNIE. Bardzo dziękuję za tę stronę .Gratuluję zaangażowania i proszę o kolejne linki do artykułów.Nie przejmuj się ludżmi ,dla których prawda nie może byc naukowa .Pozostaw ich w stanie permanentnego urojenia. Oni nie wiedzą ,co tracą .:)

  8. Grzegorz pisze:

    Do Ani:

    Nie będę tu kopiował własnych bredni / nie bredni.
    Zostawię dwa linki.

    O świadomości:
    http://grzegorzsalata.blogspot.com/2010/08/jeden-bit-to-za-mao.html
    I o duszy:
    http://grzegorzsalata.blogspot.com/2010/04/hulaj-dusza-duszy-nie-ma.html

    Nie zmuszaj się do czytania jeśli nie masz ochoty…

  9. Grzegorz pisze:

    Myślę, że to niezupełnie tak. Kiedy chrześcijan było bardzo mało, a tłum stanowili poganie różnej maści, kto wtedy był zwykłym głupkiem? Myślę, że współcześni ateiści są mądrzejsi, bo wymusiła to na nich ewolucja. Musieli za pomocą rozumu – jedynego argumentu, który czasami przemawiał do „wierzących” – dowodzić swoich racji. Ich działania były zawsze poprzedzone tabunami galopujących przemyśleń, byli na niewygodnej pozycji i musieli na wszelkie możliwe sposoby balansować, by utrzymać się na granicy istnienia i prawa bytu. Nieświadomi swojej siły, mnożą się wciąż, automatycznie rozkładając system chrześcijan. Podobny bum był w czasach, kiedy powstawało chrześcijaństwo, kiedy zagnieździło się w Rzymie. Podobny bum muzułmański w Arabii. Wprawdzie te nie były oparte na rozumie, mądrości, inteligencji, czy jak to zwać. Cóż, ewolucja. W tych przypadkach natura postawiła na inne cechy, oczywiście ideologicznie zgodne z tym, na czym się ów system funkcjonowania opierał. W przypadku ateizmu jest to czysto racjonalne podejście, a w przypadku religii wiara połączona z… No właśnie. Z czym – to zależy od charakteru religii. Nie sądzę, że ateizm będzie wspaniałym torem, po którym człowiek pobiegnie wprost do nieba. Znając naturę człowieka, możemy raczej stawiać, że ideologia ateistyczna ma całkiem sporą szansę stać się znów na całkiem długi czas tym, co dyktuje innym styl bycia. C będzie po tym ideale? Nie wiem. Pewnie chrześcijanie w 1500 roku też nie wiedzieli, kto przyjdzie po nich, a za 10-15 lat podobne nastawienie będą mieli muzułmanie. Wiem, że utopie nie trwają wiecznie, że wielkie idee, choćby były nie wiem jak piękne, mądre i jasne, znikną w mroku, nawet po tysiącu lat. Kiedyś nadejdą nowi odważni nonkonformiści, wybrańcy ewolucji. I wszystko popłynie. Każde imperium, rzeczywiste, czy ideologiczne, przemija.

  10. Agnostyk pisze:

    Dwie sprawy:
    1) proszę porównać liczebność MENSY z prawdopodobnym odsetkiem osób spełniających kryteria przyjęcia. Wydaje mi się (prosiłbym o poprawienie, jeśli się mylę), że główne motywy do wstąpienia do MENSY to potrzeba przynależności (przynależność do związku wyznaniowego zaspokaja tę potrzebę) i potrzeba udowodnienia swojej wartości (większość inteligentnych osób nie potrzebuje legitymować się przynależnością do MENSY, bo nie zaskoczą tym otoczenia, co najwyżej otoczenie uzna to za potwierdzenie rzetelności testów).
    2) „środowisko naukowe” – u nas do dzisiaj „człowiek uczciwy do niczego nie dojdzie” – przykład pana Migalskiego – to, że nie dostał habilitacji nie świadczy o jego trzech (prawdopodobnie) cyferkach, gdyż np. w Czechach nikt się nie musi obawiać mówić o lustracji. Co więcej – „środowisko naukowe” wierzyło kiedyś, że jak psu zawiesić jedzenie na sznurku, wyrosną mu skrzydła. Każdy, kto uważał to za nonsens, był usuwany (u nas tylko odsuwany) ze „środowiska naukowego”. Co więcej, „środowisko naukowe” sugeruje towarzystwo wzajemnej adoracji – do tego typu kółek nie przyjmuje się dziś na przykład „homofobów” (pod których podpadają prawie wszyscy katolicy, którzy na przykład uważają, że stanie w korkach przy 40 stopniach w cieniu z powodu parady jest nie do przyjęcia), lub „rasistów” (jak określa się odkrywcę genów, który już podpadł samym imperialistycznym genów odkryciem). Środowiska takie są zwykle lewicowe, a co za tym idzie, agnostykami się w nich najczęściej gardzi, jako „schizofrenikami”. Tak więc środowiska naukowe nie tylko nie muszą być bardziej „inteligentne” od przysłowiowych piekarzy (bardzo podobno popularny zawód wśród najinteligentniejszych ludzi), ale również nie mogą być zbyt „wierzące”.
    Trzecia sprawa (wiem, że miały być tylko dwie) – duża część najinteligentniejszych ludzi nie dochodzi prawie do niczego – pracują w piekarni lub jak najinteligentniejsza Amerykanka – w skupach butelek.
    I koronny argument postępowych ateistów z SLD a propos przewagi partii deklarujących się jako „chrześcijańskie” w Narodowym Teście Inteligencji 2004 (a zwłaszcza skrajnie prawicowej UPR, która jako jedyna partia uzyskała wynik powyżej średniej IQ dla Polski) – tylko debile mają wysokie IQ.
    Jednym słowem – test byłby miarodajny, gdyby porównać odsetek wierzących wyborców UPR i SLD i ich średnie IQ.
    No i te korelacje – banany są żółte, stroje prostytutek w Renesansie były żółte – czyżby te panie zajmowały się sprzedażą owoców tropikalnych? Członkowie środowisk naukowych, wierzących w postępową naukę na pewno wysunęliby teorię, że od kontaktu ze skórką od banana żółkną same sprzedające. Jak za dobrych starych czasów, gdy wystarczyło popierać postępową naukę, by dostać dyplom od samego Bieruta, czy innego Stalina.
    Myślę, że odejście od wiary wynika z wielu ważniejszych przyczyn, niż poziom intelektu – a jednoznaczny wynik jest pochodną właśnie rekrutacji do badanych środowisk.

  11. derek pisze:

    http://www.rp.pl/artykul/109893.html

    Wolę szczęśliwych wierzących niż sfrustrowanych z wysokim IQ.

  12. Jarek pisze:

    Dziękuję!!!
    - Jedni mówią: nie wiem, szukam, udowodnij – jestem otwarty na argumenty! Inni wiedzą, są pewni, mają rację, racjonaliści ABSOLUTNEJ RACJI! – Bez wątpliwości!
    A przecież ocean wiedzy jest tym większy, im obrzeża wątpliwości większe… Rozum, bez wątpliwości to betonowy pal, jądro PYCHY, Sztywny Pal Samouwielbienia, arogancji i pogardy dla odmienności.
    Widziałem szczęśliwego… bez stresu, frustracji… siedział na autostradzie, kiwał się mrucząc coś pod nosem. Nawet z białego fartuszka zawiązanego na plecach był rad. Uśmiechał się… szczęśliwy… Szczęściarz!
    - Wolę szczęśliwych wierzących! – Wykrzyknął szaman na widok uśmiechniętych Papua z darami…
    - Ciebie KOCHAM, a nie tych pseudo z tym, no.. jak mu tam… IQ! – Rzekłem czule spoglądając do lustra…
    Jarek

  13. marcel pisze:

    I to właśnie ludzie inteligentni, z otwartym umysłem porzucają religie. Bo wystarczy włączyć mózg i wszystko staje się proste.
    Jarek- ciesząa się bo są za glupi żeby dostrzec że nie ma z czego? ;d nie no żart.

  14. FilipilipPL pisze:

    mam nadieje że dużo osób odwiedzi te strone

    a tak poza tym kolo dobrze gada

  15. ja pisze:

    Badania sa ciekawe, ale nie dowdza niczego w sensie np Boga. Zaluszmy ze wszysy glupcy sa religijni a wszyscy madrzy nie- ale czy to ma jakis wplyw na ewentuanego Boga>? Czy np zachwanie kaplanow ma na niego wplyw?

    2. Za malo jest szczegowych danych. GDyby badania byly powrnawcze. Np; w rodzinach, dzieci jednojajwych (jedno dziecko wierzy drugie nie) ktre z nich jest integtnijsze? lub badania dotczace momenty zmiany. Np u osob porzacjacych religje czy wiazalo sie to z rozwojem czy strachem np? itp itd

Skomentuj